Jeden album ze zdjęciami potrafi przywołać wspomnienia z konkretnego okresu, ale prawdziwa magia zaczyna się, gdy na półce stoi ich kilka. Kolekcja albumów rodzinnych to coś więcej niż zbiór fotografii. To kronika, która rośnie razem z nami i pozwala w każdej chwili cofnąć się do dowolnego rozdziału naszego życia. Zacząć ją można w każdym momencie, niezależnie od tego, ile zdjęć mamy na dysku.
Od czego zacząć
Najprościej jest zacząć od podziału zdjęć na kategorie. Mogą to być lata, wydarzenia lub tematy, na przykład "wakacje", "pierwsze lata dziecka" czy "rodzinne spotkania". Taki podział ułatwia późniejsze przeglądanie i sprawia, że po każdy album sięga się z konkretnym zamiarem. Dobrym pomysłem jest wybranie albumów na zdjęcia w jednym stylu lub kolorze, dzięki czemu kolekcja wygląda spójnie na półce. Nie trzeba od razu zamawiać dziesięciu albumów. Wystarczy zacząć od jednego lub dwóch i sukcesywnie dołączać kolejne.
Selekcja zdjęć
Najtrudniejszym etapem bywa wybór fotografii. Kiedy mamy tysiące zdjęć na telefonie i komputerze, łatwo poczuć się przytłoczonym. Pomocna jest prosta zasada: do albumu trafiają tylko te zdjęcia, przy których naprawdę się zatrzymujemy. Jeśli fotografia nie wywołuje żadnej emocji ani wspomnienia, prawdopodobnie nie będziemy do niej wracać również w albumie. Lepiej mieć mniej stron wypełnionych starannie wybranymi kadrami niż gruby album pełen powtarzających się ujęć.
Kolekcję albumów warto traktować jako projekt długofalowy. Raz w roku lub po ważnym wydarzeniu można usiąść na spokojnie, przejrzeć nowe zdjęcia i uzupełnić istniejący album lub stworzyć następny. Z czasem taki rytuał staje się przyjemnym nawykiem, a półka z albumami zaczyna opowiadać coraz bogatszą historię. Dzieci, które dorastają w domu z albumami, naturalnie uczą się szacunku do wspomnień i chętnie wracają do nich jako dorośli.
Najważniejsze to po prostu zacząć. Nie trzeba od razu tworzyć idealnej kolekcji. Pierwszych kilka albumów nie musi być perfekcyjnych, bo ich wartość rośnie z każdym rokiem. To, co dziś wydaje się zwykłym zdjęciem z niedzielnego obiadu, za dwadzieścia lat będzie jednym z najcenniejszych wspomnień na półce.
